Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

Łukasz Orbitowski, „Horror show” – Kraków jak trumna


Rok dwa tysiące szósty – rok pierwszego wydania Horror show – okazał się nader szczęśliwy dla Krakowa. Miasto to, obok surrealistyczno-gotyckiego obrazu zaproponowanego przez Łukasza Orbitowskiego, doczekało się wówczas piekielnej wersji Marcina Świetlickiego (Dwanaście) oraz, niedługo później, iście makabrycznych przedstawień Gai Grzegorzewskiej (m.in. Noc z czwartku na niedzielę). Teraz, gdy wiemy już jak wielkie pokłady zła czają się w mieście królów polskich, powrót do debiutanckiej powieści Orbitowskiego nie zaskakuje. Tym bardziej, że ta stusześćdziesięciostronicowa „książka wkurwionego gówniarza” (jak sam autor ją opisuje), nie jest rzeczą, do której chciałoby się wracać po wielokroć.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Patrick Ness, „Siedem minut po północy” – Mała wielka opowieść


Gdy mija siedem minut po północy, nadchodzi potwór. Najpierw dają się słyszeć stłumione głosy dochodzące znikąd i zewsząd zarazem. Przez chwilę można wmawiać sobie, że to wiatr szeleszczący liśćmi albo zwykłe działanie wyobraźni, ale w końcu staje się jasne – szepty wzywają Conora. Zamiast jednak nastawać na życie trzynastoletniego chłopca, potwór domaga się czegoś zgoła odmiennego. Ponieważ to nie strachy spod łóżka (albo z ogrodu) stanowią w książce element bazowy. Nie traktuje ona o walce z nadprzyrodzonym. Treści zorientowane są tu na zmagania zupełnie realne.

środa, 29 maja 2013

Agnieszka Hałas, „Po stronie mroku”


Zbiór dwunastu opowiadań obracających się wokół tematu Szeolu początkowo podsuwa skojarzenie z wydanym w Uczcie wyobraźni omnibusem Jeffrey'a Thomasa Listy z Hadesu. Punktown. Swoją panoramę piekła Thomas przedstawił efektownie, w konstrukcji świata wykorzystując bezwzględne zasady wyciągnięte ze Starego Testamentu, choć również z fabularnymi ubytkami (m.in. przewidywalnymi zwrotami akcji). Byłam ciekawa, czy Agnieszka Hałas poszła w tym samym kierunku, kreśląc Szeol w sposób odważny i krytyczny. Lektura Po stronie mroku pokazała, że te dwie wizje mają niewiele cech wspólnych. Bliżej opowiadaniom Hałas do polskiej prozy fantastycznej, w której dominuje trend ukazywania piekła i nieba współzależnych od siebie, działających w komitywie i wcale nie tak różnych od życia doczesnego.

sobota, 4 maja 2013

Peter Watts, „Behemot” – W głębiny i na powierzchnię


W zwieńczeniach dobrze radzących sobie cykli często pokłada się spore nadzieje. W przypadku ostatniego tomu Trylogii Ryfterów Petera Wattsa zdecydowanie nie są one bezpodstawne. Od pisarza, który znakomicie scala futurologię z konstrukcjami fabularnymi, niezależnie od obranej scenerii – bo czy to w kosmosie, oceanicznych odmętach, czy przestrzeni wirtualnej, Watts zawsze zaskakiwał pozytywnie – można oczekiwać kolejnej dawki prozy na tym samym wysokim poziomie. Zakładając powyższe, ßehemot powinien ponownie wzbudzić w czytelnikach uznanie dla kreatywności autora. Oczywiście istnieje także druga możliwość, mianowicie pójście na łatwiznę przy tworzeniu ostatniego tomu i tym samym wywołanie wrażenia zmarnowanego potencjału. Watts wybrał rozwiązanie pośrednie.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Neal Stephenson, „Diamentowy wiek”


W Diamentowym wieku – powieści uznawanej za klasykę (post)cyberpunka – narracja dotyczy wielkich zbiorowości społecznych i historii ponadjednostkowych. Sytuacje poszczególnych ludzi stanowią tu element zmarginalizowany, będący mniej lub bardziej istotnym trybem w maszynie dziejów. Za skrajny tego przejaw uznać można treść pierwszych rozdziałów, w których domniemany główny bohater, zilustrowawszy szereg aspektów świata przedstawionego, zostaje skazany na śmierć i umiera. Książka jest więc opowieścią o czasach, futurologiczną koncepcją tego, co może przynieść koniec dwudziestego pierwszego wieku.

środa, 19 września 2012

Ian R. MacLeod, „Pieśń czasu. Podróże”


Ian R. MacLeod dał się poznać polskim czytelnikom dzięki publikowanej przez Wydawnictwo Mag serii Uczta Wyobraźni. Przeszło sześć lat temu Wieki światła rozpoczęły cykl, który dla wielu stał się później obowiązkowym do skompletowania. Jak się niebawem okazało, był to wybór jak najbardziej trafny. Pieśń czasu. Podróże to już trzecia dostępna dla polskiego czytelnika odsłona twórczości MacLeoda, tym razem oprócz powieści oferująca również zbiór dziewięciu opowiadań.

czwartek, 13 września 2012

Neil Gaiman, „Amerykańscy bogowie”


W jaki sposób rodzą się bogowie? Zdarza się, że wyskakują z głowy ojca albo wyłaniają wdzięcznie wprost z morskiej piany, to oczywiste. Różne kręgi kulturowe dysponują mniej lub bardziej niezwykłymi opisami, czy to ich narodzin, czy dziejów. Oczywiście tradycyjne opowieści o żywotach bogów lub herosów zawierają w sobie całokształt; Herakles przeżył co miał przeżyć, zabił kogo miał zabić, a później domknął mit, umierając i wstępując na Olimp. Historia zamknięta, jednak czy aby na pewno? Neil Gaiman w typowym dla siebie popkulturowym stylu rozwija temat, dopisując dalsze losy i całkiem dosłownie uzależniając istoty boskie od ludzi. Wszak kiedy wyznawców zabraknie, bogowie umierają.

piątek, 7 września 2012

Daniel H. Wilson, „Robokalipsa”


Tematy apokalipsy, zbuntowanych maszyn i zagłady ludzkości, mimo że często eksploatowane, wciąż spotykają się z zainteresowaniem. Czyżby niedostatecznie wiele powiedziały produkcje takie jak Matrix czy Ja, robot? Przypuszczenie zdaje się potwierdzać rosnące zainteresowanie, jakim cieszy się ostatnio Robokalipsa Daniela H. Wilsona. Książka przedstawia świat, w którym prawa robotyki Asimova nie mają racji bytu (a przynajmniej autor nic o nich nie wspomina). Pewnego dnia owy brak uświadamia sobie Archos, robot o morderczych zapędach, upierający się, że czas gatunku ludzkiego dobiegł końca. Co ma miejsce później, przewidzieć nietrudno. W pewnym momencie łatwością staje się również dojście do wniosku, że to nieczęsto spotykany typ powieści – lepiej poczekać na film, niż otwierać książkę.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Charles Stross, „Szklany dom”


Charles Stross to jeden z ważniejszych współczesnych pisarzy science fiction, kojarzony przede wszystkim za sprawą Accelerando. W przypadku tej publikacji można było mówić o powieści wieloaspektowo przedstawiającej ideę, w jakim kierunku zmierzać będzie rozwój ludzkości. Ze Szklanym domem sprawa przedstawia się zgoła inaczej. Choć książkę uznać można za niejaką kontynuację rozrysowanych w Accelerando koncepcji – XXVII wiek, wynaleziono bramki T i A – i choć futurologiczne obrazy również pełnią tu rolę fundamentu, to nie one napędzają powieść. Tym razem Stross za pomocą prostego narzędzia powraca do „wieków ciemnych” i dokonuje swoistego rozliczenia z przeszłością.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Jacek Piekara, „Miecz Aniołów” – Powtórka z rozrywki


Trzeci tom zogniskowany na tułaczce uniżonego Sługi Bożego, Mordimera Madderdina, to lektura nie przeznaczona dla wszystkich. Przy Mieczu Aniołów krąg usatysfakcjonowanych odbiorców zdecydowanie ulega zawężeniu, zresztą nie bez przyczyny. Chrystus gniewnie zstępujący z krzyża, spływająca krwią Jerozolima? Powtarzające się przytyki w stronę księży i Kościoła? Szczegółowo opisywane tortury albo snute przez Mordimera wątpliwej jakości moralnej rozważania? Oczywiście, że nie o tym mowa – nie w kontekście skandalu – wszak wszystko powyższe już było. Niemniej jednak można uznać to za dobry trop, bo otóż właśnie, było i jest nadal, nihil novi sub sole…

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Philip José Farmer, „Gdzie wasze ciała porzucone”


Gdzie wasze ciała porzucone jest pierwszym tomem cyklu Świat Rzeki, nagrodzonym Hugo w roku 1972 i po raz drugi wydanym w Polsce. Ta na pierwszy rzut oka przygodowa książka podbudowę czerpie z filozoficznych i socjologicznych zagadnień, i przedstawia je w formie zupełnie materialnej. Oto bowiem na samym wstępie ukazana zostaje scena śmierci głównego bohatera – znanego z historii dziewiętnastowiecznego awanturnika, Richarda Francisa Burtona. Bynajmniej nie jest to wybieg mający na celu zbudowanie napięcia, nie otwiera on także zagadki kryminalnej. Burton faktycznie umiera, a jego przygoda zaczyna się już po rozłączeniu ducha z ciałem.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Lauren Beukes, „Zoo City” – Z leniwcem na plecach


Na horyzoncie czytelniczym pojawiła się nowa powieść fantastyczna skupiająca uwagę na świecie współczesnym, lecz w nieznanej masowo odsłonie. W tym samym nurcie, poruszając się po obszarze krajów rozwijających się, pisze między innymi Ian McDonald (Rzeka bogów, Dom derwiszy. Dni Cyberabadu). Wraz z Zoo City przyszedł czas na Południową Afrykę i największe miasto RPA, Johannesburg. Wizja Lauren Beukes pokazuje metropolię jako zindustrializowaną, zachłyśniętą ideologiami Zachodu, blichtrem oraz pogonią za pieniądzem, a jednocześnie mocno zakorzenioną w afrykańskiej kulturze sangomów, zaklęć oraz duchów przodków. Jest to również miasto slumsów i nowej formy apartheidu, bo choć nie w zinstytucjonalizowanej formie, osoby zanimalizowane spycha się poza margines społeczeństwa.

środa, 1 sierpnia 2012

Scott Westerfeld, „Behemot”


Behemot, tom drugi głośnej w fantastycznym światku młodzieżowej trylogii, stanowi bezpośrednią kontynuację wątków otwartych w części pierwszej. Niewiele spraw uległo zmianie. Kadet Deryn Sharp wciąż ukrywa przed światem, że jest dziewczyną; książę Aleksander Habsburg wciąż ukrywa przed światem, że jest arcyksięciem. Podobnie rzecz ma się z konstrukcją powieści, chociaż – co uznać można za pierwszy przejaw wyższości części drugiej nad pierwszą – pod względem fabularnym Behemot wspiął się przynajmniej o oczko wyżej. Wziąwszy pod uwagę powszechnie znaną tendencję spadkową środkowych tomów, to miłe zaskoczenie.

czwartek, 26 lipca 2012

George R. R. Martin, „Taniec ze smokami”


George R. R. Martinowi nie sposób odmówić przymiotów jakimi charakteryzują się wybitni pisarze. Czytelnicy, którzy dotrwali do piątego spotkania z Pieśnią lodu i ognia doskonale powinni wiedzieć o czym tutaj mowa. Pominę zatem rozdrabnianie się na szczegóły w kwestii zdolności albo dorobku autora, nie ma wszak sensu opisywać tego, o czym przynajmniej czterokrotnie się przekonaliśmy. Lepiej będzie skupić się na meritum sprawy, a zatem piątym tomie sensu stricto. Jeśli zgadzacie się ze mną, jeśli wychodzicie z założenia, że rozwlekłe przedłużanie jest zbędne, możecie się rozczarować. Martin bowiem najwyraźniej zdania nie podziela. Jego najnowsza książka to przedłużanie w postaci czystej.

wtorek, 24 lipca 2012

Jacek Piekara, „Młot na czarownice” – Jeszcze więcej stosów i czarownic


Tułaczki pokornego Sługi Bożego, Mordimera Madderdina, odsłona druga. Czy od ostatniego spotkania z inkwizytorem cokolwiek zmieniło się na tym łez i grzechu padole? Ano nic – dalej ucztują plugastwo oraz występek, heretycy oddają cześć Szatanowi tudzież bluźnią przeciwko Bogu i Aniołom. Tego ostatniego zresztą nie polecam nikomu, na pewno nie w obecności Mordimera. Kierująca się najniższymi, godnymi pożałowania instynktami gawiedź wzywa pogańskich bożków, zaś kler wcale nie wydaje się być od pospólstwa lepszy. W środku całego tego zepsucia na straży wiary i sprawiedliwości stoi on – licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu... A skoro o biskupie mowa, módlmy się wszyscy o zdrowie dlań, przede wszystkim o mniej ataków podagry.

środa, 11 lipca 2012

Catherynne M. Valente, „Opowieści sieroty, tom 2”


Tom pierwszy opowieści snutych przez tajemniczą czarnooką dziewczynkę zachwycał. Urzekały baśniowość i rozmach, kunszt literacki, subtelny humor oraz niczym nieograniczona wyobraźnia. Próżno było poszukiwać w lekturze błędów czy niedociągnięć; Valente wspięła się ze swoją prozą na tyle wysoko, że jeśli nawet jakieś skazy się pojawiły, w żaden sposób nie umniejszały one przyjemności obcowania ze szkatułkowo skomponowanymi historiami. W miastach monet i korzeni, bezpośrednia kontynuacja i zwieńczenie opowieści, nie pozostawia wątpliwości: niewiele się w tych kwestiach zmieniło. To jednak, co zmianom uległo, przynosi lekkie rozczarowanie.

środa, 4 lipca 2012

Jarosław Grzędowicz, „Wypychacz zwierząt”


Po zbiorze opowiadań autora Pana Lodowego Ogrodu można by spodziewać się, jeśli nie prozy bardzo dobrej, to przynajmniej przyzwoitej. Opowiadań trzynaście, w tym dwa nagrodzone, konwencja grozy i sugestywna okładka nastrajają pozytywnie, zwłaszcza zwolenników dreszczyku. A tutaj – guzik. Pomijając fakt, że opowiadań zawiera wydanie sześć, a reszta to jeno anemiczne shorty, zestawienie prezentuje się strasznie nierówno. Żeby pójść za ciosem: strachu nie odczuwa się przy nich wcale. W przeciwieństwie do znużenia.

sobota, 30 czerwca 2012

Jacek Piekara, „Sługa Boży” – W imię wyższego dobra


„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i daj nam też siłę, abyśmy nie przebaczali naszym winowajcom”, ślą prośby do Pana słudzy Jego uniżeni, Inkwizytorzy strzegący świata przed herezją tudzież zepsuciem. Bogobojni i niemajętni, do tego stopnia nawet, iż rzadko kiedy udaje im się wysupłać grosz na uciechy w niepoślednim burdelu. Oddani pracy i wierze, w znoju zobowiązani torturować odstępców, a wszystko to dla dobra niewiernych, dla ich wybawienia. Trud znoszą mężnie, z pokorą, na chwałę Jezusa Chrystusa. Wszak zszedł On z krzyża, mieczem wyrąbał sobie drogę, by ukazać nam, w jaki sposób winno się rozprawiać z wrogami.

czwartek, 28 czerwca 2012

Peter Watts, „Wir”


Pierwszy tom Trylogii Ryfterów o wdzięcznym tytule Rozgwiazda zawiesił poprzeczkę niebezpiecznie wysoko. Wir niestety potwierdza fenomen swej poprzedniczki, samemu odrobinę na tym tracąc. Peter Watts rozwija posklejane wcześniej wątki, uzupełnia historię o nowe dane i rozszerza wizję na skalę globalną, i widzi czytelnik, że to jest dobre, lecz w całym tym pozornym chaosie zatraca się gdzieś gęsta i niepokojąca atmosfera, z której przecież autor słynie. Z drugiej strony, nic to dla sympatyków części pierwszej. Wir i tak powinni przeczytać.

czwartek, 21 czerwca 2012

Caitlin Kittredge, „Żelazny cierń” – Między obłędem a magią


Lovecraft to miasto, w którym działa siedemnaście zakładów dla obłąkanych. Wyludnione, oświetlane eterowymi latarniami uliczki niezmiennie spowija ciężka mgła. Do uszu nielicznych przechodniów wtłacza się szmer tysięcy trybów mechanicznego serca Maszyny, konstrukcji obdarzającej Lovecraft parą i życiem. Nieuważni, zapuszczający się w ciemne zaułki, spotkać mogą istoty zarażone nekrowirusem. Tego zaś nie pragnąłby nikt trzymający się zdrowych zmysłów. Porządku – tak jak przystało na antyutopię – strzegą nieznający litości stróże zwani Nadzorcami. Wykreowany przez Kittredge świat każe się przy tym zastanowić, kto tak naprawdę popadł w szaleństwo. Zamknięci w szpitalach? Heretycy? Lekarze?