
Debiut Manueli Gretkowskiej z 1991 roku wpisuje się w konwencję dziennika prowadzonego na emigracji. Narratorka, chociaż mogła stać się Niemką i oprócz kategorii przesiedleńca dostać zasiłek i mieszkanie („za dokument potwierdzający niemieckość wystarczy nawet zaświadczenie szczepienia wydane przed 8 maja 1946”), i chociaż do rozważenia była kwestia pozostania Żydówką (aczkolwiek z tym więcej problemów), mieszka w Paryżu, a czasem nawet przyznaje się do ojczystego kraju. Lekkie i raczej pozbawione problemów jest życie paryżanki piszącej doktorat. Wydarzenia około roku 89. pobrzmiewają w jej zapiskach echem, jednak dalekim, skutecznie zagłuszanym przez słodki gwar uliczny, gnozję, filozofię, harcujące w mieszkaniu myszy i zabawy przyjaciół.