niedziela, 2 marca 2014

Herta Müller, „Nadal ten sam śnieg i nadal ten sam wujek” – Glosa noblistki


Kiedy Herta Müller w 2009 roku otrzymała Nagrodę Nobla, jej twórczość poddano surowej ocenie. Wystarczy wspomnieć słynną wypowiedź Marcela Reicha-Ranickiego, w której krytyk zręcznie odbił się od dorobku pisarki, oświadczając, że nie chce o niej mówić. Inni komentatorzy zarzucali Müller ciągłe powtarzanie własnych przeżyć, epigonizm, przeciętność, montowanie prozy mdłej, a nawet infantylnej. Wyliczenie, które czynię w tym miejscu, nie ma charakteru – jak mogłoby się wydawać – jedynie chwytu retorycznego, za którego pomocą wskażę trafność bądź błędność diagnoz. Będę chciała uczynić coś zgoła innego, mianowicie uwikłać w dialog słowo samej pisarki. Zbiór esejów Nadal ten sam śnieg i nadal ten sam wujek stanowi bowiem doskonały przyczynek do tego, by – wraz z autorką – odnowić refleksję nad prozą, której uwaga bez wątpienia się należy.

sobota, 25 stycznia 2014

Nekro obsesje Dyckiego


XXI.

przyjaciel to ktoś kto po latach
niewidzenia przychodzi do twojego domu
z pakunkiem pięciu sześciu książek lecz
bądźmy szczerzy

nie naprzykrza się sobą gdy mu
powiedzieć wybacz mój drogi ale książki
nie są nam już potrzebne
bądźmy szczerzy księgozbiory nie są nam
dziś potrzebne przeczytaj nekrolog

czwartek, 9 stycznia 2014

Wiesław Myśliwski, „Ostatnie rozdanie” – Fenomen, który nie jest fenomenem


Powieść wybitna. Arcydzieło. Dzieło totalne. Te i podobne głosy nobilitujące najnowszą książkę Wiesława Myśliwskiego dochodzą zewsząd, dodatkowo wspomagane niecodziennym rozkładem sił na listach bestsellerów. Aż chciałoby się przejść ponad tym kłującym uszy medialnym szumem i nie mniej jazgotliwie euforyczną recepcją czytelników, pisząc o Ostatnim rozdaniu w oderwaniu od narosłej wokół niego mitologii. Niestety, to działanie zupełnie karkołomne. Karkołomne nie tylko przez problem nieadekwatności czy nawet śmieszności strategii zamykania się na życie literackie w poderridowskiej rzeczywistości, ale przede wszystkim przez fakt, że recepcja książki jest dużo bardziej interesująca niż ona sama.

sobota, 21 grudnia 2013

Elfriede Jelinek, „Pianistka”


Elfriede Jelinek, której twórczość spolaryzowała Akademię Szwedzką do tego stopnia, że po wręczeniu Nagrody Nobla w 2004 roku jeden z członków kapituły zrezygnował z udziału przy dalszej pracy, to pisarka nieuznająca kompromisów. Wychowana w żydowsko-chrześcijańskiej rodzinie, od wczesnych lat kształcona muzycznie, wypracowała taktykę literacką, zgodnie z którą magnetyczna, chropowata forma opowieści stanowi równie ważny składnik jak sama treść. Żywioły te, styl i historia, nieustannie ścierają się ze sobą w Pianistce – najbardziej autobiograficznej i najgłośniejszej powieści Jelinek – będąc jednocześnie tak mocno ze sobą skorelowane, że gdyby rozdzielić je w przemocowym eksperymencie myślowym, ze szczątków wyłoniłaby się diametralnie inna opowieść.

czwartek, 28 listopada 2013

Joanna Bator, „Ciemno, prawie noc”


W nagrodzonej tegoroczną Nike książce Joanna Bator po raz kolejny opowiada o Wałbrzychu, mieście swojego dzieciństwa. Tym razem jednak, zamiast petryfikować feminizującą panoramę społeczności, pisarka odkurza lubiany przez fantastów motyw walki dobra ze złem. Więcej zresztą Ciemno, prawie noc ma wspólnego z fantastyką, ponieważ oprócz podziału na dwie skrajne frakcje, również kreację świata bazującego na tajemnicy i magii oraz rodzaj naiwności właściwy baśniom. W ten sposób logika skutku i przyczyny nie jest tu najważniejsza – wydarzenia rozgrywają się w oparciu o kosmiczny porządek rzeczy. Gdy wpadnie się w tarapaty, skórę uratują zagadkowe kobiety zwane kociarami: Dzika Baśka, Ala Makota czy Babcyjka, ale jednocześnie wciąż trzeba mieć się na baczności przed uosobieniem zła – kotojadami. Zwłaszcza w listopadzie, kiedy „otwierają się przejścia”.

czwartek, 14 listopada 2013

Inga Iwasiów, „Blogotony” – Tony współczesności


Blogotony to szalenie trudna książka do omówienia. Na których punktach się skupić, o czym powiedzieć szerzej? Wstęp ostrzega: „mozaikowy charakter tego zbiorku oddaje mozaikowość uczestnictwa w tym, co świat przynosi, na co sił i czasu starcza”. Ja zaś dopowiadam: tematów tu zatrzęsienie. Począwszy od filmu i literatury, poprzez refleksje dotyczące społeczeństwa, Polski, polityki i innych absurdów, życia kulturalnego i życia prywatnego… a na czym skończywszy, o tym lepiej przekonać się samodzielnie.

poniedziałek, 4 listopada 2013

„Życie Adeli – rozdział 1 i 2”, reż. Abdellatif Kechiche – Propaganda miłości


Pisanie o filmie Abdellatifa Kechichego wymaga mocnego wejścia, najlepiej wyznania, darujmy więc sobie zbędne wstępy. Zakochałam się. Tam, w ciemnej sali kinowej, na seansie. Nie, nie w aktorkach (choć mogłabym, jak najbardziej) i nie w melancholijnych bądź pełnych ekspresji krajobrazach, bo tych z kolei w produkcji się nie uświadczy. Zakochałam się w czymś innym.

Cały tekst znajduje się na stronie Popmoderny.

sobota, 19 października 2013

Doris Lessing, „Trawa śpiewa”


Wydany w 1950 roku debiut Doris Lessing, brytyjskiej pisarki nagrodzonej Noblem, ma formę etnocentrycznej relacji z życia białych osadników zamieszkujących Rodezję – dzisiejsze Zimbabwe. Rzut panoramiczny zastąpiony jest tu skupieniem na jednostce, zobiektywizowana narracja – doświadczeniem kobiecym. Powieść stanowi zatem świetny materiał zarówno dla ginokrytyki, jak i nurtu postkolonialnego, ale także daje się odczytywać za pomocą narzędzi psychoanalizy. Główna bohaterka bowiem, Mary Turner, to postać, u której teraźniejszość złączona została nierozerwalnym węzłem z przeszłością; traumy dzieciństwa niemal podręcznikowo przekształcają się w koszmar dorosłości.

wtorek, 8 października 2013

Katarzyna Pisarzewska, „Zbieg okoliczności” – Obiecanki i udręki rodzinne


Najnowsza powieść Katarzyny Pisarzewskiej zmagać musi się z kilkoma problemami, wśród nich zaś najważniejszy jest jeden. To problem oddziałujący podczas całej lektury, ani na chwilę niedający o sobie zapomnieć. Jego imię to Joanne, nazwisko – Rowling. Pozostałą część opisu można by w zasadzie pominąć, nietrudno bowiem odgadnąć, że publikacje obu autorek koncentrują się na niemal jednakowej tematyce i że od porównań uciec nie sposób. Rzeczywiście więc przytrafia się tu zbieg okoliczności. Aby nie pozostawić wątpliwości: niefortunny, niestety, dla polskiej pisarki.